od Alana c.d. Stéphanie

Autor: Cząstki dziwne / Etykiety: + + / Brak komentarzy / Edit post
Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Było i tak lepsze niż miejsce, w którym do tej pory przebywałem. Lepsze, czystsze, nowsze, ale bardziej… sterylne, bezosobowe. Nie było tu miliona bibelotów jak w mieszkaniu Lissy.
Tak, Lissa. Moje myśli zbłądziły na jej osobę. Do tej pory mi pomagała i zastanawiałam się jak zareaguje, kiedy nie wrócę na noc. Ludzie się chyba w takich chwilach martwią, prawda? 
- Ja… jestem tu trzy tygodnie – odpowiedziałem na pytanie.
Zastanawiałem się kim Abena jest. Dlaczego tak wiele wie..? Czemu mówiła, że w okolicy mnóstwo jest wrogów? Jakich wrogów posiada? Czyżby ścigali ją ci sami ludzie, którzy ścigali mnie? Wydawało mi się mało prawdopodobne to, że od tak spotkałem innego androida, a na to wskazywałby fakt, że dzielimy wrogów. W końcu oni nie polowali na ludzi, prawda? Bo i po co mieliby to robić? Ludzie nie pomagali nam, nie jeżeli wiedzieli kim jesteśmy. 
Miałem wiele pytań, ale nie wiedziałam czy mam prawo je zadać. Pomogła mi i była skłonna robić to dalej. Tyle musiało mi na chwilę obecną wystarczyć, bez względu an to czy jest podobna do mnie czy jest jednak zwykłym, nieświadomym mojej natury człowiekiem. 
- Pierwszy raz wpadłeś w takie kłopoty? – spytała i usiadła swobodnie, niedbale.
Wciąż mi się przyglądała, a ja nie pozostawałem jej dłużny. 
- Tak. Byłem nieostrożny… Następnym razem to się nie powtórzy – zapewniłem. – Nie sprawię ci kłopotu.
- Dobra. Wierzę. Nie musisz tak się spinać. Dałam sobie radę nie z takimi problemami. Jak chcesz mogę cię nieco oprowadzić czy coś. Jest kilka miejsc, w które nie powinieneś się ładować. 
- Byłbym bardzo wdzięczny. – Uśmiechnąłem się do nie całkiem szczerze. Naprawdę byłem zadowolony z faktu, że znów udało mi się znaleźć kogoś mi życzliwego.
- Spoko… Rozgość się – rzuciła i zamierzała wyjść, by zostawić mnie samego.
- Ja chyba najpierw musiałbym gdzieś iść… Przynajmniej na chwilę. 
- Dokąd niby?
- W miejscu, w którym do tej pory się zatrzymywałem są ludzie... Obawiam się, że moja zniknięcie może ich zaniepokoić. Jeżeli tak się stanie i gdzieś to zgłoszą, mogę mieć większe kłopoty - wyjaśniłem. 
Może nie do końca wiedziałem jak wszystko tu działa, ale biorąc pod uwagę troskę Lissy o mnie mogłem podejrzewać, że jeśli tak zwyczajnie zniknę, będzie próbowała mnie znaleźć. W takich chwilach zawiadamia się organy ścigania, prawda? Nie sądziłem co prawda, że to zrobi jeżeli wiedziała, że uciekałem, ale musiałem mieć pewność. Do tego… chciałem wiedzieć czy z nią było wszystko dobrze. W końcu jeżeli mnie znaleźli, mogli znaleźć i miejsce, w którym przebywałem i coś im zrobić. Nie chciałem aby ją skrzywdzono. 


<Idziesz ze mną czy wolisz zostać?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata for Wioska Szablonów