A THOUSAND TIMES I TEMPTED FATE, A THOUSAND TIMES I PLAYED THIS GAME
A T H O U S A N D T I M E S T H A T I H A V E S A I D
t o d a y , t o d a y , t o d a y
Imię: Horus
Nazwisko: Lobes
Wiek: 34 lata
Płeć: Mężczyzna
Data urodzenia: 18 stycznia 2015
Rodzina:
- Viorica von Kessel - Mămițică, ukochana rodzicielka, kobieta nad wyraz silna, zdecydowana i dystyngowana, gotowa oddać życie za swoje dzieci; właścicielka rodzinnego majątku, 61 lat
- Constantin von Kessel - ojciec, głowa rodziny i były łowca androidów, zmarły w wieku 58 lat w wyniku nieszczęśliwego wypadku
- Cristina von Kessel - starsza siostra, uparta jak osioł w kapuście; żona właściciela dobrze prosperującej spółki banokwej, 35 lat
- Nicolae von Kessel - młodszy brat, spokojny i ugodowy właściciel niewielkiego zakładu szewskiego, 29 lat
- Andrei von Kessel - starszy o trzy lata brat, wulkan energii niepotrafiący zapanować nad własnym gniewem; były stróż prawa, zaatakowany i zabity w wieku 31 lat
- Miranda Lobes - żona, recepcjonistka w miejscowym szpitalu, z którą ożenił się właściwie tylko i wyłącznie z poczucia obowiązku; zaatakowana i zabita w wieku 27 lat
- Caecilius "Cece" Lobes - syn i jedyne dziecko, zaatakowany wraz z matką i stryjem w wieku 8 lat i zmarły w szpitalu wkrótce potem
Związek: One night and one more time, thanks for the memories, even though they weren't so great (brak stałego partnera)
Praca: Łowca androidów
Wyższe stanowisko: Szef
Charakter: Ma trzydzieści cztery lata i podobno wciąż jest za młody. Chyba zawsze był za młody, na coś albo dla kogoś, i wiecznie musiał udowadniać, że wcale nie tak się sprawy mają. Najmłodszy w historii szef łowców androidów, który nie tyle doszedł do władzy, co dopchał się do niej, rozpychając łokciami i przechodząc po podupadłych współpracownikach jeśli tylko zaszła taka potrzeba. Rządzi już od trzech lat, co roku skutecznie zwiększając efektywność swych podwładnych, a mimo to według niektórych wciąż ma mleko pod nosem, tylko dlatego, że ów niektórzy to ludzie całkowicie odporni na wszelkie autorytety, zwłaszcza te, które nie mają kilku tysięcy lat i ustalonej przez wieki tradycji. A Horus tradycję ustanawia sam, własnymi siłami i własnymi nerwami, których paradoksalnie naprawdę mu nie brakuje, bo o ile w ogólnym rozrachunku sprawia nienajmilsze wrażenie, o tyle cierpliwości nie można mu odmówić. Młodszy brat, który od zawsze musiał walczyć o swoje, bo to Andreiowi los zawsze wszystko podsuwał na srebrnej tacy - wspaniałemu, potrafiącemu każdego owinąć sobie wokół palca i sypiącemu urokiem osobistym z rękawów. Horus jest swego rodzaju przeciwwagą, całkowitym przeciwieństwem, nawet teraz, po śmierci najstarszego z rodzeństwa; wiecznie opanowany, wiecznie poważny, skrajnie formalny i oschły w kontaktach z innymi. Nie lubi niepotrzebnego gadania i sam przez większość czasu jest cichy i mrukliwy, obserwuje, ale nie miele jęzorem - zbiera dane i informacje, ale z nikim ich nie omawia, bo też nikomu nie ufa. Swych podwładnych trzyma krótko i pewną ręką, wzbudzając szacunek podszyty obawą, czasem nawet zwykłym strachem, wychodzi bowiem z założenia, że lepiej, by się bali, niż kochali; gdy się boją, nie odważą się podskoczyć. I tego też mężczyzna pragnie, tego właśnie oczekuje - spokoju, podporządkowania się jego rozkazom i ich wykonywania, nie tolerując samowolki, braku szacunku, ale jednocześnie także braku samodzielności, braku myślenia i odpowiedzialności za własne czyny, za samego siebie, przecież to nie przedszkole, w którym we wszystkim ci pomogą, a jemu daleko jest do dobrej pani opiekunki gotowej zawsze wziąć rozpłakane dziecko na ręce i naprawić zabawkę, którą zepsuło. Niepomiernie drażnią go wszelkie próby narzucania mu swojej własnej woli oraz wszelkie odstępstwa od normy: wszystko musi być na swoim miejscu, wszystko musi być odpowiednio wypełnione i odłożone tam, skąd zostało wzięte, a każde polecenie ma być wykonane jeśli nie bezbłędnie, to przynajmniej całkowicie poprawne, bo pan Lobes nie akceptuje niedociągnięć i półśrodków. Jest szefem nadzwyczaj surowym, ostrym, wymagającym, często nieprzyjemnym w obyciu, bo on tu jest od dowodzenia, nie od pogaduszek przy herbatce, ale trzeba mu przyznać, że o ile od podlegających mu łowców wymaga naprawdę dużo, o tyle od samego siebie wymaga jeszcze więcej. Zależy mu na efektywności, na dobrych statystykach, na dbaniu o porządek w mieście, i nie cofnie się przed niczym w osiągnięciu tego, bo nawet jeśli na to nie wygląda, to potrafi być naprawdę okrutny i przemoc wobec kogokolwiek nie wywiera na nim większego wrażenie - bądź co bądź, cel uświęca środki, prawda? Trochę pracoholik, który nie wyjdzie z biura dopóki wszystko nie zostanie załatwione, dopóki została jeszcze jakaś praca do wykonania, nieugięty w swoich decyzjach, onieśmielający z tą swoją grobową miną i twardym wzrokiem. Czuje się pewnie u władzy i wcale nie zamierza jej tracić, sam sobie nie pozwala więc na okazywanie jakichkolwiek słabości, własne dramaty i traumy, o ile w ogóle się takie pojawią, zostawiając dla siebie, z nikim się nimi nie dzieląc, nikomu się nie zwierzając, przeżywając wszystko cicho i całkowicie wewnętrznie, na zewnątrz pozostając przy tym tym samym zimnym, opanowanym facetem, który nie lubi emocjonalności, nie lubi tracić kontroli nad sytuacją, nie lubi lenistwa i wścibskości. Trzyma się ściśle wszelkich zasad i regulacji, dręczy wszystkich toną papierkowej roboty, ale sam wie najlepiej, że najbardziej liczy się praca w terenie i to ona szanowana jest przez niego najbardziej - a tam zasady i regulacje nieraz muszą być naginane pod sytuację lub samego łowcę. Raport mimo wszystko i tak musi być wypełniony z uwzględnieniem wszelkich szczegółów, i można być pewnym, że szef poważnie rozważy wyrzucenie na zbity pysk każdego, kto nie dba o swoje papiery - pozbywał się już ludzi ze swojego oddziału za mniejsze przewinienia. W końcu podobno wciąż jest za młody... ale jeśli tak, to cóż, strach chyba pomyśleć, co będzie, gdy wreszcie za młody być przestanie.
Historia: Przyszedł na świat w Rumunii jako Dmitri von Kessel, trzecie dziecko i drugi syn miejscowego łowcy androidów i jego cieszącej się powszechnym szacunkiem żony. Nie można powiedzieć, by miał specjalnie ciekawe dzieciństwo; po narodzinach czwartego dziecka Kesselowie przenieśli się na stałe do amerykańskiej metropolii, jaką do dziś stanowi Los Angeles; Constantin szybko objął stanowisko zastępcy szefa łowców w nowym miejscu, Viorica zaś zajmowała się rodzinną posiadłością i czwórką rosnących szybko dzieci. Mały Dmitri był chłopcem spokojnym i na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżniającym, żyjącym w cieniu przebojowego brata i zdecydowanej siostry - nic bardziej mylnego. Jak to mówią, cicha woda brzegi rwie, i tak właśnie z perspektywy czasu opisać można jego życie. Matka widziała od początku, że to dziecko nadzwyczaj inteligentne i przebiegłe, niepotrzebujące akceptacji i przyzwolenia otoczenia by umieć zawalczyć i ostatecznie sięgnąć po to, czego pragnie. Uczył się dobrze, niewiele mu brakowało, by skończyć szkołę z wyróżnieniem; na studia nigdy nie poszedł. W wieku osiemnastu lat zmienił dane osobowe, przeszedł testy wymagane do pracy łowcy androidów i rok później stał się pełnoprawnym współpracownikiem ojca. Nie popracowali razem zbyt długo - trzy lata później Kessel senior zmarł w wyniku nieszczęśliwego wypadku, którego szczegóły od lat pozostają swego rodzaju rodzinną tajemnicą. Horus zaś, choć ożenił się w rok po śmierci rodzica, szybko skupił się tylko i wyłącznie na pracy, praktycznie nie widząc poza nią świata. I nie był to odruch uciekania w obowiązki po stracie kogoś bliskiego - nie, sprawa była znacznie prostsza. Lobes zwyczajnie, tak po prostu, wierzył w słuszność swojej pracy (wciąż wierzy), chciał zmienić coś, cokolwiek, wprowadzić innowacje prowadzące do lepszej, bezpieczniejszej przyszłości, chronić miasto i jego mieszkańców. Wiedział, że żona zdradza go z jego własnym bratem, a Andrei nawet nie zaprzeczał. Żaden z nich nie mówił o tym głośno, nikt tego nie robił, choć wszyscy wiedzieli, bo lepiej było po prostu sprawę przemilczeć, podobnie jak wiszące w powietrzu wątpliwości co do ojcostwa Caeciliusa. Być może nigdy naprawdę nie byli ze sobą szczęśliwi, być może Miranda potrzebowała kogoś takiego jak starszy Kessel, wspierającego, silnego, obecnego. Kiedy oboje zginęli z ręki przebywającego nielegalnie w mieście androida, Horus pojawił się na pogrzebie tylko z poczucia obowiązku. Na pogrzeb syna, zmarłego w szpitalu po kilku dniach walki, nie przyszedł wcale. Nie czuł się na siłach; strata dziecka zawsze boli rodzica, nawet takiego jak on. W tamtej chwili stracił wszelkie resztki zainteresowania jakimikolwiek stałymi związkami i tym razem naprawdę rzucił się w wir pracy. Próbował nie kierować się chęcią zemsty, próbował odsuwać na bok prywatne pobudki, ale dopóki nie zobaczył wyłączonego ze starości ciała androida, który odebrał mu małego, niewinnego Caeciliusa, nie potrafił spać spokojnie. W wieku niespełna trzydziestu jeden lat zasiadł na pozycji szefa łowców, najmłodszego w historii Los Angeles, szybko wprowadzając tak od lat upragnione zmiany, pozbywając się każdego, kto próbował się przeciwko nim buntować i dobitnie pokazując, że niesubordynacja nie będzie tolerowana.
Aparycja: Mierzy równe metr osiemdziesiąt trzy wzrostu, ale każdy, kto miał z nim styczność bez chwili wahania przyzna, że wydaje się jeszcze wyższy - sposób, w który z podniesioną głową i wyprostowanymi plecami wkracza do pomieszczenia, emanując władczością i autorytetem, już tak na ludzi działa. Jest mężczyzną o szczupłej sylwetce, ale wciąż dobrze zbudowanym, który twarde rysy twarzy odziedziczył po rumuńskich przodkach. Zdecydowanie należy też do osób, na które warto zwrócić uwagę; Horus, z jego delikatnie oliwkową karnacją, kruczoczarnymi, kręconymi lekko, najczęściej zaczesanymi w tył włosami i w garniturze wyglądającym, jakby został skrojony na miarę dzień wcześniej, skutecznie przyciąga wzrok - i zdaje się być na ten fakt całkowicie obojętny, zupełnie jakby w ogóle nie obchodziła go uwaga otoczenia. I na dobrą sprawę naprawdę nie obchodzi, bo gdyby było inaczej, być może uśmiechałby się nieco częściej i darzył ludzi nieco bardziej przychylnym wzrokiem niesamowicie niebieskich, wiecznie kalkulujących oczu. Nie znaczy to jednak, że nie dba o swój wygląd - po prostu nie próbuje się podobać innym, a codzienne golenie to nie oznaka próżności, on zwyczajnie nie lubi być zarośnięty. Poza tym tak ważna osoba musi się jakoś prezentować, prawda?
Orientacja: Aromantyczny, panseksualny, z tendencją do wybierania pięknych kobiet
Steruje: frania099 / frania099@gmail.com napisz do mnie zanim napiszesz do mojej postaci, lubię mieć ustaloną fabułę wątku
Ciekawostki:
- Płynnie w mowie i piśmie posługuje się językiem angielskim i rumuńskim, i czasem, choć rzadko, wciąż można wyraźniej usłyszeć jego twardy europejski akcent.
- Nie pali, nie bierze narkotyków, a pije właściwie tylko i wyłącznie w domowym zaciszu po naprawdę ciężkim dniu w pracy; ale to i tak tylko szklanka bourbona albo whiskey, nic, co mogłoby skutkować upiciem się, bo alkohol dla Horusa jest sposobem na odstresowanie, nie na zapominanie o swoich problemach. Kultura picia musi być zachowana.
- Biegły w sztuce walki wręcz i posługiwania się nożem wojskowym, choć na ogół stara się unikać walki w zwarciu, zdecydowanie preferując broń palną od białej.
- Regularnie ćwiczy kickboxing i biega, głównie rano. Zdarza się też natknąć na niego na firmowej strzelnicy.
- Usłyszeć z jego ust przekleństwo to jak znaleźć ten przysłowiowy kwiat paproci; Horus przeklinanie, szczególnie częste, uważa za oznakę całkowitego braku kultury osobistej i przejaw bycia kompletną amebą intelektualną.
- Jak większość łowców, zdążył zebrać w swej karierze kilka blizn mniejszych i większych. Tymi najbardziej widocznymi, gdy już zdarzy się, że zdejmie garnitur, jest pamiątka po ranie postrzałowej pod lewym obojczykiem oraz paskudna szrama na lewym udzie, jaką zostawił wbity tam po samą rączkę nóż wojskowy.
- Jest znany ze swych nader skutecznych metod przesłuchiwania, ale zdecydowanie nie sprawiają one, że mężczyza jest popularny wśród potencjalnych podejrzanych, szczególnie, że niejeden z nich wychodzi z rozmowy z szefem łowców ze złamanym nosem.
- Nie wiąże się na stałe, a bar, wieczór i piękna kobieta to jedyna sytuacja, w której odrobinę spuszcza z tonu i przestaje być tak oziębły jak na co dzień. Ale następnego dnia rano wraca ten sam suchy Horus, który wychodził poprzedniego wieczora z pracy, i biedaczka nie ma co liczyć na dalsze czułości.
- W pewnym sensie żyje w poczuciu winy, że nie zdołał uratować syna, jako że była to jedyna poza rodzicami siostrą i młodszym bratem osoba, na jakiej kiedykolwiek mu zależało. Po ataku spędził trzy dni z rzędu przy łóżku Cece'ego i trzymał go za rękę, kiedy serce chłopca przestało bić. Po jego śmierci przyrzekł sobie, że nigdy więcej nie powoła do życia nowego człowieka.
- Ze starszym bratem zawsze miał napięte relacje - Andrei powszechnie uznawany był za tego lepszego, tego idealnego brata, który osiągnie w życiu bardzo wiele, w przeciwieństwie do jego "raczej miernego" rodzeństwa. Ostatecznie Andrei skończył jako zwykły glina, a jego raczej mierny młodszy braciszek zasiada dziś w fotelu szefa łowców.
- Nie przepada za zwierzętami, tanim alkoholem i przesadnie wykwintnymi restauracjami, lubi za to dzieci. Nawet jeśli na to nie wygląda.
- Jest człowiekiem do bólu praktycznym, który lubi przebywać wśród ładu i porządku, swoje dokumenty sortuje więc niemal mechanicznie, a mieszkaniem, dużym, surowo urządzonym i z ładnym widokiem na panoramę miasta, zajmuje się całkowicie sam, skutecznie dbając o czystość.
- Z natury leworęczny, ale ze względu na stary postrzał pod obojczykiem na czas rekonwalescencji i rehabilitacji zmuszony był nauczyć się operować prawą ręką. Lewa powróciła już do dawnej sprawności, ale zdolność czytelnego podpisania się i przyłożenia komuś w szczękę drugą została i jest w gruncie rzeczy całkiem przydatna.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz